Wszystkie »

  • Wpisów:10
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis:216 dni temu
  • Licznik odwiedzin:799 / 221 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kochać to słowo, które coś znaczy
Zrozumie się je dobrze gdy się kogoś straci
Osobę za którą bez zastanowienia
Oddałbyś życie, majątek i marzenia.

Miłość ma wiele punktów odniesienia
Nie można jej mylić z chwilą zauroczenia
Nie istnieje ona gdy nie ma odwzajemnienia
Jest to uczucie na które nie ma określenia.

Miłość to więź nie do rozerwania
Kiedy się stworzy nie ma odwołania
Kochać i miłość, słowa często rzucane
Przez młodych ludzi jak do wody zwykły kamień
Niknie tak szybko w toni zapomnienia
Jak niespełnione młodzieńcze marzenia.

Miłości nie można traktować jak ograniczenia
Jest to więź nie do wycenienia
Majątek i zawód nie mają dla niej znaczenia
Jest najdroższą rzeczą bez zastanowienia.

 

 
Życie - sztuka nieprzewidywalności. Dzisiaj człowiek jest, a jutro zdacie sobie sprawę, że widzieliście go ostatnio... po raz ostatni. Jakże chcielibyście teraz zawrócić czas, by uraczyć go filiżanką herbaty, zaprosić w gości, wysłuchać...
Ale czasu - jak wody w rzece - zawrócić się nie da. Rozejrzyj się, proszę, może są obok ciebie osoby, którym chciałbyś coś powiedzieć?..

Każdy człowiek daje nam jakąś lekcję. Każdy wnosi coś do naszego życia. Nikt nigdy nie przychodzi i nie odchodzi tak po prostu. Zawsze coś zostaje nam odebrane, albo mamy czegoś więcej.

Czasem wystarczy chwila by zapomnieć o całym życiu,
Czasem nie wystarczy życia by zapomnieć o jednej chwili...

Są takie chwile w życiu, kiedy masz ochote wyjść i już nie wrócić...

Nasze życie ma cztery cele:
- żyć
- kochać
- uczyć się
- pozostawać po sobie coś cennego...

Moje życie to ciągły stres, smutek, kłamstwa, złość, tęsknota, złamane serce...

A twoje?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nigdy nie mów "kocham cię"
- jeśli naprawdę ci nie zależy...

Nigdy nie mów o uczuciach
- jeśli tak naprawdę nie istnieją...

Nigdy nie bierz mnie za rękę
- jeśli masz złamać mi serce...

Nigdy nie mów że coś będzie
- jeśli nawet nie chcesz zacząć...

Nigdy nie patrz w moje oczy
- jeśli wszystko co robisz jest kłamstwem...

Nigdy nie mów "witaj"
- jeśli tak naprawdę na myśli masz "żegnaj"...

ZAPAMIĘTAJ TO!!
  • awatar Gość: ZAPAMIĘTAJ TO!!!
  • awatar Gość: Nigdy tego nie robię. Wbij to sobie w głowę. Takie praktyki to coś absolutnie obcego dla mnie. ZAPAMIĘTAJ TO.
  • awatar Schowek myśli: fajnie by było...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
I znowu:
Rozczesuję włosy, myję twarz po kolejnej bezsennej nocy, zakładam przygotowane ubranie, biorę plecak i tuż przed wejściem do szkoły ubieram swój najlepszy uśmiech. Nikt nie zauważy... Nigdy nie zauważają..
Umieć żyć to najrzadziej spotykana rzecz na świecie.. Większość ludzi tylko egzystuje, jak ja..
Wracam do domu. Natychmiast z mojej twarzy znika uśmiech. I to uczucie, kiedy obwiniam się o wszystko, ta bezsilność, to obrzydzenie do siebie samej..
Mój umysł to taki cmentarz...
Tam leży nadzieja, optymizm, szczerość uśmiechu... Wszystko umarło... I już nie powróci...
Płakałaś/eś kiedyś tylko dlatego że ty to ty??
...
 

 
Tak, jutro muszę wrócić do szkoły po feriach zimowych..
Szczerze, boję się..
Boję się, że gdy tylko zobaczę JEGO, rozbeczę się jak mała dziewczynka..
Boję się, że znowu zostanie wywarta na mnie ogromna presja..
Boję się, że ktoś zauważy, że pod maską uśmiechu kryje się grymas smutku..
Nienawidzę szkoły.. Ale nie dlatego, że jest nudna, bo jest ciekawa
Nie dlatego, że muszę się uczyć, bo to mi wcale nie przeszkadza
Nie dlatego, że muszę przebrnąć przez matematykę, co dla niektórych jest najgorszym problemem, bo ja uwielbiam matematykę.
Nienawidzę szkoły, bo to kolejne miejsce gdzie muszę udawać, a ja nie lubię udawać, ale niestety, robię to, bo jestem do tego zmuszona...
Pewnie zastanawiacie się teraz "to gdzie nie musisz udawać"..
Prawdę mówiąc jest tylko jedno miejsce i jeden czas kiedy w zupełności nie muszę udawać. Moje łóżko w nocy..
Co prawda.. mam jedną przyjaciółkę, która jest dla mnie najważniejsza, ale ona mieszka kilkaset kilometrów ode mnie. Spotykamy się raz w roku i z nią czuję się naprawdę sobą...
A jednak wtedy też udaję, bo.. nie chcę obarczać jej moimi problemami, w końcu ona ma własne.
Dlatego powinnam zostać aktorką haha.
W szkole, na mieście, z rodziną, z przyjaciółmi, a nawet z najważniejszą osobą w moim życiu...
MOJE ZYCIE TO JEDNO WIELKIE UDAWANIE
 

 
Udajesz, że wszystko jest dobrze. Cieszysz się, że nawet najbliżsi nie wiedzą, co nosisz na barkach. Wieczorem, gdy kładziesz się spać, zamykasz oczy i marzysz, marzysz jak małe bezbronne dziecko. Widzisz swoją szczęśliwą przyszłość, próbujesz odepchnąć złe sytuacje i zapobiegasz im w swoim nocnym świecie. Potem, nadchodzi czas rozmyśleń, mówisz do siebie w myślach to, co chciałabyś powiedzieć ukochanej osobie, to, co jest twoim brzmieniem, to czego nie umiesz powiedzieć nikomu innemu. W końcu zasypiasz. Nastaje dzień, ludzie znów czegoś od ciebie chcą, znów o coś proszą, ty znów to robisz. Wykonujesz posłusznie pracę. Potem, gdy spotykasz osobę, z którą rozmawiasz o wszystkim, właśnie... ty nie masz takiej osoby. Bo ludzie, z którymi spędzasz czas, uważasz ich za przyjaciół, nie wiedzą wszystkiego. Często próbujesz im to powiedzieć, ale jest miejsce opowieści, przy którym wyrasta ci gula w gardle, owijasz w bawełnę, nie dochodzisz do sedna sprawy, bo nie umiesz. Masz nadzieję, że gdy im się wygadasz, będzie ci lżej, a tak nie jest. Masz nadzieję, że oni jakoś pomogą rozwiązać twój problem, jeden z wielu, ale nie potrafią. Ciągle słyszysz "wszystko będzie dobrze, nie martw się", ale co ci z tego, jeżeli ty to wiesz, ale kiedy? Kiedy nadejdzie to "dobrze", kiedy w końcu będziemy mogli z całym sercem powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwi? Nie wiem. A dlatego, że nie umiem zmienić rzeczywistości w której żyje, czuję się jak w toksycznej grze, w której liczą się słodkie słówka i głupawe zachowanie. Nie, ja nie chcę grać w coś takiego, chcę się uwolnić, ale nie umiem. Jestem zakorzeniona wiekem w tej odchłani toksycznych odpadów. Nie umiem z tego wyjść, to mnie powoli wyniszcza, ale tylko mnie...

/WeirdGirl
 

 
Nie mam pojęcia co się stało ze mną. Coś zamieniło SWIATLO w CIEMNOSC...

Boję się śmierci, ale brakuje mi woli życia. Moje życie to ciągłe CIERPIENIE...

Nie mogę się rozpaść. Nie mogę. NIKT mnie przecież NIE POZBIERA...

Nauczyłam się śmiać tym śmiechem, w którym nie ma ani grama wesołości, który jest milion razy smutniejszy niż łzy...

Niby jest okej, ale czegoś mi brak. Moje życie ciągle nie ma sensu. Boję się. Boję się, że tak już zostanie, że nie spotkam nikogo, dla kogo zachce mi się żyć...

Powoli przyzwyczajam się do swej NIEOBECNOSCI, powoli przyzwyczajam się do swej OBOJETNOSCI, i tak czasem sobię myślę, że lepiej byłoby gdyby nie było mnie...

Nikt nie zauważa, że coś ukrywam, że mówiąc "jest okej", mam na myśli "pomóż mi", "nie daję sobie rady", "mam dość"...

To noc demaskuje chłodną dziurę w miejscu mego serca. To noc kryje pod swą maską słone łzy...

Z tego szczęścia mam ochotę skakać...
Najlepiej z mostu...
Pod pociąg...

 

 
Pierwszy wpis z dziennika

Data: 04.08.2016

"Dzisiaj bał mój pierwszy dzień w mojej nowej, Niemieckiej szkole. Byłam strasznie zdenerwowana, jak się później okazało - niepotrzebnie.Już na pierwszej lekcji zaprzyjaźniłam się z pewnym chłopakiem o imieniu Alex. Był dla mnie taki pomocny! Również na pierwszej przerwie poznałam Sabinę, która dogadywała się ze mną po Angielsku, co było nie lada wyzwaniem, bo obie nie bardzo jesteśmy zaznane z tym językiem. Alex natomiast próbował dogadywać się ze mną po Polsku. Próbował, ale czasem po prostu miałam ochotę zacząć się głośno śmiać. Oprócz tej dwójki były jeszcze Lily i Sofia, chociaż one nie rozmawiały ze mną prawie w ogóle. Ale to pewnie dlatego, że jestem nowa i mogły się czuć nieswojo... Tak, to pewnie przez to. Sabina oprowadziła mnie po szkolę, a jako, że czasem po prostu potrzebowała pomocy, to Alex zmuszony był także za nami chodzić, co odrobinę mnie bawiło. Myślę, że ten dzień nie był wcale taki zły, jaki myślałam, że będzie"

Imiona zostały przeze mnie zmienione.

Muszę przyznać, że za każdym razem, gdy wracam wspomnieniami do tamtego dnia, to nie mogę się nie uśmiechnąć. Ta data jest dla mnie naprawdę ważna. W końcu wtedy poznałam moje obecne przyjaciółki i... jego...
Właśnie... pewnie zastanawiacie się kim był potem dla mnie ten "Alex"..

No więc dowiecie się już niedługo...

/WeirdGirl
 

 
Jestem zwyczajną dziewczyną. Nie jestem w żaden sposób wyjątkowa. Zwykła, na pierwszy rzut oka zbyt nieśmiała...
"to dla niej nowe otoczenie, pewnie po prostu się stresuje" myśleli wszyscy. Nie, ja po prostu taka jestem. Nie pokazuję wszystkim od razu mojej prawdziwej strony. Zakładam maskę i udaje. To chyba jedyna rzecz, która mi się w życiu udaje. Kłamstwa, udawanie, codzienne zakładanie maski tylko po to, żeby nie pokazać nikomu swojej prawdziwej twarzy.
Wiem, jestem dziwna, ale właśnie po to tu jesteście, żeby mnie ocenić, ale spokojnie, nie mam wam tego za złe. W końcu jesteśmy tylko ludźmi. A ludzie już tacy są, oceniają i w ogóle...
Ale przechodząc do sedna..
Wydawałam się aż przesadnie przestraszona i wtedy...
On mnie zauważył...
Wtedy wszystko zaczęło się komplikować...
 

 
Szczęście, miłość, cierpienie - te trzy rzeczy lat są zagadką dla ludzkości.

Szczęście - podobno wtedy podnoszą się endorfiny, człowiek uśmiecha się, jego serce bije szybciej, czasem ma ochotę skakać i przebiegnąć maraton. Jest napełniony pozytywną energią, myślą o samych dobrych rzeczach, chce zrobić wszystko. Z wesołości i radości, którą odczuwa ma ochotę przesuwać góry i chce szerzyć się swoimi emocjami z innymi ludźmi.

Miłość - jeszcze bardziej tajemnicza rzecz. Kiedy stajemy się odpowiedzialni za drugą osobę, kiedy tracimy swoją część duszy, aby w te puste miejsce zabrać te jej cząstkę. Pielęgnować ją, starać się, być o nią odpowiedzialnym. Miłość zdecydowanie jest odpowiedzialnością, która zwyczajnie nas potrzebuje. To jak dbanie o roślinkę która dopiero co uwolniła się z małego ziarenka, aby stać się cudownym kwiatkiem. To nigdy nie stanie się za pomocą jednej osoby. Symbioza, dwie dusze, są do tego potrzebne. Miłość to rozczulający element w naszym życiu, który jest nie do opisania.

Cierpienie - to bardzo śmieszne, ale odczuwamy je najczęściej z powodu braku szczęścia czy miłości. Cierpienie to wewnętrzne utrapienie, powolne zdzieranie nas z resztek optymizmu, uczucie pustki i często też obojętności, smutek, często wyizolowanie się od wszystkiego i wszystkich, którzy nas otaczają...